Szukaj

Max Factor: Podkład FaceFinity All Day Flawless 3 in 1


Witajcie Moi Drodzy,
ostatnio troszkę Was zaniedbałam, a to z powodu braku czasu, bo jestem dosyć zapracowana i jedyne czego pragnę to SEN... ;)

Dziś mam dla Was recenzję nowego podkładu Max Factor'a FaceFinity All Day Flawless 3 in 1

Opis producenta:
Facefinity All Day Flawless 3 - in - 1 Foundation to wyjątkowy kosmetyk, którego specjalna, potrójna formuła pozwala na zachowanie perfekcyjnej cery przez cały dzień. Jest to płynny podkład, w którego skład wchodzi nie tylko tradycyjny fluid, ale także baza pod makijaż oraz korektor! Jego właściwości pozwalają uzyskać niezwykle trwałe, perfekcyjne wygładzenie.

Moja opinia:
Podkład ten kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami na portalach i forach internetowych. Ogólnie nie wierzę w takie rzeczy jak 3 w 1 itd. ale pomyślałam: "a co mi szkodzi?" 
Akurat skończył mi się podkład z Maybelline i musiałam szybko kupić nowy i jak na zawołanie pojawiła się promocja w Rossmanie -40% i dorwałam go za ok. 35 zł, więc całkiem przyzwoicie ;)
Powiem szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego... Może nie nauczyłam się go jeszcze nakładać, chociaż zawsze wszystkie podkłady nakładam tak samo i wszystkie się sprawdzały - ten niestety niekoniecznie. 
Może zacznę od minusów, a później przejdę do pozytywniejszych rzeczy:
Podkład bardzo, ale to bardzo podkreśla wszystkie suche skórki nawet takie, których normalnie nie widać! Nie wiem czy Wy też tak macie, ale mnie to strasznie zdziwiło... 
Drugą wadą jest to, że bardzo tępo się rozprowadza i pozostawia (przynajmniej na mojej skórze) uczucie takiego delikatnego ściągnięcia... 
No i rzecz która mnie na prawdę zdziwiła to brak jakiegokolwiek krycia! Nic, kompletnie nic nie potrafił u mnie zakryć - nawet najdrobniejszych zaskórników ;/ I tu mi się nasuwa pytanie: jakim cudem producent obiecywał właściwości korektora skoro takich nie posiada?! :(
Nie jest to zły produkt, ale jak na taką zapowiedź, że ma to być niby 3 w 1 i za cenę ok. 60 zł to jest na prawdę SŁABO
Nie mogę stwierdzić czy tak będzie się "zachowywał" na każdej skórze, ale na mojej to jest istna tragedia! 
Plusem jest na pewno opakowanie, które jest eleganckie i dobrej jakości. Dodatkowo plusem jest to, że po nałożeniu go na twarz o 8 rano to do godziny 22 trzyma się bez żadnych poprawek i skóra jest przez cały czas matowa. 




Ale to niestety koniec plusów jakie widzę w tym produkcie i NA PEWNO NIE KUPIĘ GO PONOWNIE!
Cieszę się, że zapłaciłam za niego jakieś 35 zł a nie 60 tak jak kosztuje normalnie, bo byłabym wściekła jak osa ;)

A Wy miałyście już do czynienia z tym podkładem? Jeśli tak to jakie są Wasze odczucia? :)

Cena:
55-60 zł/ 30ml

10 komentarzy:

  1. właśnie się nad nim zastanawiałam ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niestety też słabiutko :(
      Nie potrafił zakryć nawet małych zaskórników i musiałam używać dodatkowo korektora, więc na tym polu również się nie sprawdził :/

      Usuń
  3. ja ostatnio tylko minerały używam.
    podkłady MF kiedyś bardzo lubiłam :) tego nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie również podkreśla suche skórki, chyba się nie polubimy.. ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. A miałam go ochote kupic ale juz go nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojjj, też dałam się "nabrać" na promocję w Rossmanie. Kupiłam ten podkład, w niemal najjaśniejszym odcieniu. NICZEGO NIE ZAKRYŁ, osadził się w ZMARSZCZKACH, których nie mam (!!!!!)... a po kilku chwilach pociemniał na twarzy... byłam w szoku!!! Takiego "efektu" nie uzyskałam nigdy, nawet w czasach gimnazjalnych, kiedy na szkolą dyskotekę zakupiłam podkład za 8 zł z Avonu (z koleżanką na pół)... Rzuciłam go w kąt i o nim zapomniał, do chwili, kiedy na kawie z kuzynką zauważyłam, że ma prześliczną cerę- wszystko zakryte, buzia promienna. Zapytałam o podkład - i o dziwo okazało się, że to "NOWOŚĆ Z MAX FACTORA" ... udałam się z nią do łazienki, i rozpoczęłam oględziny- wszystko się zgadzało, nawet kolor był ten sam jednak po pomalowaniu małej powierzchni policzka doznałam szoku- aksamitny, delikatny podkład stworzył kawałek nieskazitelnej skóry. Nie dawało mi to spokoju- czyżby Rosmann sprzedawał podróbki? Niemożliwe. A może podkłąd był przeterminowany? Też niemożliwe, to w końcu nowość. Nie dawało mi to jednak spokoju i odszukałam swój słoiczek i przy następnej wizycie dokładnie porównałam oba. I co? Otóż mój podkład był MADE IN IRLEAND, a jej MADE IN FRANCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kupiła go w douglasie, za 52 zł (bez żadnej promocji)...
    Byłam w szoku, jak to możliwie.
    Kupiłam także ten podkład w douglasie, i szok- idealny... co z tamtym? próbowałam go użyć jeszcze dwa razy- za każdym razem katastrofa.
    zauwazyłam, że w internecie przy pojawianiu się opinii- są albo opinie bardzo pozytywne, albo mega negatywne. Może po prostu część dziewczyn trafiła na te MADE IN IRLEAND, a część na MADE IN FRANCE...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w szoku!!!! W życiu bym się tego nie spodziewała! Ale tak właśnie się dziwiłam czemu większość dziewczyn zachwalała ten podkład, a ja byłam zdruzgotana i wściekła bo na mojej cerze wyglądał po prostu FATALNIE! I dzięki Tobie teraz wiem czemu ;)

      Usuń
    2. Czasem te wszystkie "promocje" to pozbywanie się produktów gorszej jakości!
      podobna afera była z rimmel match perfection gel- w końcu okazało się, że są dwie wersje... różnią się tym, że jedna ma napis (numer i kolor) drukowanymi dużymi literami, a druga małymi- te z duzymi literami były rewelacyjne! a drugie masakra! jak zupełnie różne produkty!
      warto o tym poczytać w internecie!
      bo zdarza się tak, że te produkty z gorszych fabryk trafiają właśnie na takie promocje, do sklepów typu rossman, a lepsze sprzedawane są w regularnej sprzedaży

      Usuń
  7. Przecież Max Factor należy do Procter & Gamble, giganta który ma inne firmy takie jak Ariel, Vizir, itd. Swojego czasu było głośno, że ten koncern DZIELI swoje produkty na Europę Wschodnią i Zachodnią. Do krajów zachodnich, takich jak Niemcy, Francja trafiają te lepsze, a do nas, do Czech, na Słowację gorsze!
    Same pewno wiecie, że jest różnica między polskim proszkiem do prania, a tym niemieckim. Podobnie jest z Max Factorem! Akurat w stosunku do tego podkładu nie mogę się wypowiedzieć, ale 2000 calorie kupiony w Berlinie to ZUPEŁNIE inna jakość od tuszu kupionego tutaj. Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem. Ale powinno być to nagłośnione, ponieważ płacimy takie same pieniądze jak klienci zachodni (a w stosunku do naszych zarobków są to wysokie kwoty), więc powinniśmy mieć taką samą jakość!

    OdpowiedzUsuń